Jedna z pierwszych scen Sanatorium pod Klepsydrą Wojciecha Jerzego Hasa ukazana jest z perspektywy dołu grobowego. Józef (Jan Nowicki) przyjeżdża w odwiedziny do ojca, Jakuba (Tadeusz Kondrat), w towarzystwie kiwających się Żydów, w rytm toczącego się pociągu – wśród na wpół martwych postaci, które zdradzają resztki swojej egzystencji, w taki sposób, jakby ich źródła życia biły poza granicą ich ciał.

Kadr z filmu „Sanatorium pod Klepsydrą”, reż. Wojciech Jerzy Has
Kadr z filmu „Sanatorium pod Klepsydrą”, reż. Wojciech Jerzy Has

Poddani są ruchowi pociągu – jego wstrząsy zmuszają ciała do jeszcze jednego, ostatniego drgnienia życia – ruchu, który przecież w rozumieniu biologicznym cechuje istoty żywe. Jest to pociąg wiozący widma, odpady ludzkiej egzystencji, obojętne, zmuzułmanione ciała, wciśnięte w prycze obozowe, zalegające na podłodze zasypanej rzeczami, które zabierano z domów w pośpiechu – rzeczami ważnymi.

Oko kamery

Oko kamery ukazuje bezwzględnie i metodycznie portrety pasażerów pociągu – do wtóru ostrych strzępów muzycznych. Kamera nie jest tylko obiektem przy pomocy którego obserwuje się losy bohaterów – fotografując filmową fabułę, która w mniejszym lub większym stopniu angażuje emocje widza. Kamera funkcjonuje najczęściej jako oko kogoś przyglądającego się z boku; jest także bacznym spojrzeniem tropiciela, mordercy, szczującego ofiarę przed zamordowaniem.

Kadr z filmu „Sanatorium pod Klepsydrą”, reż. Wojciech Jerzy Has
Kadr z filmu „Sanatorium pod Klepsydrą”, reż. Wojciech Jerzy Has

Taka perspektywa widoczna jest w scenie rozmowy Józefa z doktorem Gotardem (Gustaw Holoubek) nad – nie wiadomo czy żyjącym, czy też nie – ojcem Józefa, Jakubem. Pod okiem kamery Jakub „odgrywa” rolę ojca, który według wyjaśnień doktora podobno żyje – śpi – ale jego egzystencja jest uwarunkowana pewnym trickiem: „[…] Cofnęliśmy czas. Rzecz sprowadza się do relatywizmu. Tu po prostu śmierć ojca nie doszła do skutku, ta śmierć, która go w pańskiej ojczyźnie dosięgła”.

Kadr z filmu „Sanatorium pod Klepsydrą”, reż. Wojciech Jerzy Has
Kadr z filmu „Sanatorium pod Klepsydrą”, reż. Wojciech Jerzy Has (źródło: stopklatka.pl)

Skryty pod płaszczem snu Jakub, którego rzeczywistego statusu syn nie może do końca rozpoznać, wierzy na słowo doktorowi, ale wbrew obrazowi, który rejestruje kamera – bowiem ojciec nie oddycha. Obiektyw bezwzględnie rejestruje to, co zdaje się zostało zarządzone decyzją reżysera – nie wierzyć słowom tylko obrazowi, w którym ojciec odgrywa rolę martwego Żyda przeniesionego z „pańskiej ojczyzny” do szpitalnego, sanatoryjnego łóżka, pod rozżarzoną, buczącą lampę.

Śmierć na żywo?

Inne sceny, w których można wyróżnić dla przykładu procesualne działanie śmierci i dostrzeżenie jej faktycznej obecności, to między innymi wszystkie te momenty, kiedy Józef namawiany jest przez Rudolfa (Filip Zylber, który podobny jest do postaci chłopca, Tadzia, ze Śmierci w Wenecji Tomasza Manna) do pozostawienie swoich przeczuć i zrezygnowania ze zbadanie tego, co stoi „za tą całą niezgłębioną aferą”.

Kadr z filmu „Sanatorium pod Klepsydrą”, reż. Wojciech Jerzy Has
Kadr z filmu „Sanatorium pod Klepsydrą”, reż. Wojciech Jerzy Has

Józef trafia do Panoptikum, przedzierając się przez „ogród”, który przypomina dno wyschniętej rzeki, odsłaniającej szkielety rozbitków, kufry i osiadły statek rzeczny. W nim mieści się Panoptikum Pana de V.

Ta zapomniana łajba kryje w sobie figury przeszłości, historyczne i legendarne postacie, które dzięki zabiegom Pana de V. (Jerzy Przybylski) zostają „odrestaurowane”. Józef w tych wszystkich zabiegach wyczuwa spisek (i zapach kurary), od którego „włosy stają dębem na głowie”. Po odkryciu zbrodni Pana de V. (trucia legend historii po to, by pozyskać ich do swojego Panoptikum) Józef ucieka przed pogonią Murzynów, których wezwał na pomoc de V.

Kadr z filmu „Sanatorium pod Klepsydrą”, reż. Wojciech Jerzy Has (źródło: stopklatka.pl)
Kadr z filmu „Sanatorium pod Klepsydrą”, reż. Wojciech Jerzy Has (źródło: stopklatka.pl)

Właściciel Panoptikum, w którym działy się śmiertelne procesy, znika na pewien czas, aby pojawić się raz jeszcze w filmie, jako znak kpiny z widzów oczekujących zobaczenia na własne oczy Śmierci. Has przedstawia w scenie ucieczki postaci z Panoptikum, próbę samobójczą Pana de V, którą wyreżyserował iście teatralnie, skrajnie sztampowo, podkreślając tym gestem, że to, co jest zauważone przez widza staje się nieistotne, niweluje się i umiera pod jego spojrzeniem.

Scenografia śmiertelna

Ciekawy jest także udział scenografii w procesach śmiertelnych. Od samego początku trwania filmu rozwiązania scenograficzne zdążają do tego, aby ukazać zaangażowanie jej w stwarzanie szaty dla okrycia ciała życia.

Hasa przekracza barierę kina, którą według Gerarda Lenne’a jest śmierć. Stwierdza on:

W kinie można pokazać wszystko – oprócz śmierci. Demaskuje ona fikcję i niweczy „wrażenie realności” – tym bardziej, im bardziej ma składać się na najatrakcyjniejszy moment filmu, gwóźdź spektaklu, słowem rdzeń przyjemności. Obraz śmierci w kinie zmusza nas do odmierzenia dystansu pomiędzy ekranem a naszym fotelem, do uznania naszego statusu widza, do wyraźnego określenia siebie samych jako fantazjujących podglądaczy.

„Gwoździem spektaklu” filmu Hasa nie jest de facto śmierć, która niweczyłaby „wrażenie realności”, ale właściwy sposób jej ukazania. Śmierć w Sanatorium pod Klepsydrą jest obecna od samego początku, ta śmierć, która pisana jest wielką literą – jako fenomen, niewidoczny, ale uobecniony w procesie umierania i rozpadu. To właśnie ów proces jest Śmiercią i doświadczaniem jej, chociażby poprzez samą obserwację – przez tkwiących na miejscu w pozycji zdystansowanych, fantazjujących widzów-podglądaczy. Śmiertelne procesy zachodzą przede wszystkim na skutek obecności Śmierci w tkance filmu. Rozlewa się Ona na scenografię, przedmioty, plenery – tworząc „obraz śmierci” postaci i scenografii.

Kadr z filmu „Sanatorium pod Klepsydrą”, reż. Wojciech Jerzy Has (źródło: stopklatka.pl)
Kadr z filmu „Sanatorium pod Klepsydrą”, reż. Wojciech Jerzy Has (źródło: stopklatka.pl)

Taka scenografia, będąca wówczas okryciem życia, jest w filmie dobitnie eksponowana. Manifestuje ciągle swoją obecność w przesycie i wyolbrzymieniu, towarzysząc cały czas bohaterom, jak gdyby wędrując za nimi – śledząc i osaczając.

Status scenografii w Sanatorium pod Klepsydrą bywa też zaskakująco inny – zamienia się z podmiotu w przedmiot osaczenia, stając się ofiarą, której miejsce zamieszkania poddane zostaje rewizji, dokładnym przeszukaniom, z którego wydziera się najcenniejsze rzeczy. Konfiskacie podlegają wszystkie te przedmioty, które dla rewidującego przedstawiają jakąkolwiek wartość – po nich pozostanie tylko puste, nie dające niczym zapełnić się miejsce.

Autor: Bartosz Rosenberg

© COPYRIGHT 2019 BARTOSZ ROSENBERG. ALL RIGHTS RESERVED

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s