Mieczysław Wasilewski

Rozpoczynamy serię prezentacji twórców okładek książkowych – tych znanych i mniej znanych – którzy działają i działali w różnych okresach rozwoju życia książki i grafiki wydawniczej XX wieku. Cykl inauguruje Mieczysław Wasilewski.

 

Czytaj dalej

Scenografia w mroku

We współczesnej krytyce teatralnej mało poświęca się uwagi scenograficznym i kostiumograficznym rozwiązaniom w inscenizacjach teatralnych. Krytyka woli skupiać się na uwypuklaniu aspektów politycznych przedstawienia, rzadko dostrzegając, że scenografia i kostium może mieć takie samo, jak nie większe znaczenie dla interpretacji spektaklu; stanowić może odrębne dzieło, które wpisuje się w intensywny dialog z widzem.

Witold Gombrowicz,
Witold Gombrowicz, „Kosmos”, reż. Krzysztof Garbaczewski, fot. P. Krzakiewicz (źródło: dzięki uprzejmości Narodowego Starego Teatru w Krakowie)

Wychodząc poza prymat reżysera, jako najważniejszego twórcy inscenizacji, scenograf pełni od kilku już dekad o wiele istotniejszą funkcję w konstruowaniu spektaklu – zagląda pod podszewkę rzeczywistości dotykając tajemnic i spraw ostatecznych. Tadeusz Kantor, Józef Szajna, Konrad Swinarski, Jerzy Grzegorzewski – to artyści, którzy łącząc w swojej pracy twórczej funkcję reżysera i scenografa (a także kostiumografa), utworzyli wzór „artysty teatru” – hegemona i demiurga – którego pojawienia się na scenie domagał się Edward Gordon Craig.

Czytaj dalej

Ślub na pokładzie

Pamięci Eimuntasa Nekrošiusa
21 listopada 1952 roku – 20 listopada 2018 roku

Frymuśne obrazy, zaskakujące dźwięki i kabaretowe skecze, rodem z opery żebraczej, to Gombrowiczowski Ślub w reżyserii Eimuntasa Nekrošiusa, którego realizację w Teatrze Narodowym ogląda się jak dobrze skrojony garnitur, mierzony na gorzko pachnącym już trupie. Zewłok inscenizacji, pęczniejący na scenie Bogusławskiego, rozpycha formę markowej garderoby Ślubu i rozciąga niebezpiecznie czas trwania spektaklu do rozmiarów podróży transatlantykiem – na odległy kontynent – ku wybrzeżom Argentyny.

Witold Gombrowicz, "Ślub", reż. Eimuntas Nekrošius, fot. Krzysztof Bieliński (źródło: materiały prasowe teatru)
Witold Gombrowicz, „Ślub”, reż. Eimuntas Nekrošius, fot. Krzysztof Bieliński (źródło: materiały prasowe teatru)

Nekrošius nie podąża wiernie za propozycjami Gombrowicza zapisanymi w didaskaliach. W jego koncepcji, akcja spektaklu rozgrywa się w ładowni statku, którą wypełniają szmuglowani bohaterowie dramatu – poruszający się na tle lichej prostokątnej konstrukcji. Jest nią ściana z niewielkimi kolorowymi oknami i jednym dość szerokim wejściem. Nad nią wysoko zawieszono wieniec z liści laurowych (chyba pozostałość po uroczystym chrzcie statku?). Przed tą konstrukcją Ojciec (Jerzy Radziwiłowicz) i Matka/Mania (Danuta Stenka) siedzą na krzesłach połączonych liną, które wiązane są supłami żeglarskimi. Zawieszają na niej tabliczki z napisami: Czekamy, Zaraz wracam, Ślisko, a na którejś z ostatnich: Nie wrócę. Czekają, jak funkcjonariusze punktu granicznego, jak SS-mani odprawiający swoich przyjaciół w daleki rejs.

Czytaj dalej

Vernon Subutex, czyli strategia zsypu

Trudno jest się zorientować, dokąd zmierza Vernon Subutex – tytułowy bohater trzytomowej powieści Virginie Despentes, utworu, którego sceniczną adaptację przygotował w krakowskim Teatrze Słowackiego duet Jolanta Janiczak – Wiktor Rubin. Eksmitowany z domu i spakowany do jednej walizki postpunkowiec Subutex przemierza scenę, szukając celu, ale nie wiadomo jakiego. Twórcy nie pomagają mu go dostrzec, a wręcz przeciwnie. Kierują go na margines – do zsypu – tam, gdzie wyrzuca się rzeczy, które przestały być użyteczne i nikomu już nie służą.

Virginie Despentes, „Vernon Subutex”, reż. Wiktor Rubin, fot. Monika Stolarska (źródło: materiały prasowe teatru)
Virginie Despentes, „Vernon Subutex”, reż. Wiktor Rubin, fot. Monika Stolarska (źródło: materiały prasowe teatru)

W tej przestrzeni, stworzonej przez scenografa Michała Korchowca, znajdują się przede wszystkim ludzie będący ofiarami władzy, która przemocą pozbawiła ich siły do przeciwstawienia się systemowi zbudowanemu przez „najlepszych przedstawicieli narodu”. Obszar ten wypełniony jest także ich pragnieniami, które ujście znajdują w świecie wirtualnym – na forach internetowych, fan page’ach, portalach randkowych i w hejterskich komentarzach. To właśnie Vernon Subutex staje się pierwszą ofiarą społeczeństwa wirtualnego, z którym podejmuje grę w realu.

Czytaj dalej

Procesy Lupy

„Opowiem polską bajkę ku przestrodze” – tak Krystian Lupa pisze w swoich diariuszowych notatkach z przygotowań do premiery Procesu Franza Kafki [1]. Wyczekiwana od kilkunastu miesięcy premiera, która miała mieć miejsce w Teatrze Polskim we Wrocławiu, odbyła się dopiero 15 listopada 2017 roku, po ponad rocznym zawieszeniu prób, którym Lupa zaprotestował przeciwko mianowaniu Cezarego Morawskiego dyrektorem Teatru Polskiego. Trzon obsady spektaklu stanowią dziś w większości aktorzy, którzy odeszli z zespołu Polskiego i założyli swój własny teatr – „Teatr Polski – w podziemiu”.

„Proces”, reż. Krystian Lupa, fot. Magda Hueckel (źródło: materiały prasowe teatru)

Wokół premiery Procesu robiono wiele szumu, teatry nakręcały tryby machin promocyjnych, prześcigając się w PR-owych zagrywkach. Tymczasem energia spektaklu, zamiast objawić się na scenie, zamanifestowała się głównie w dzienniku pracy reżysera. W przedstawieniu Lupa zaprezentował się jako leniwy buntownik „zapatrzony w błędną otchłań przyjacielską” (tak zatytułował jeden ze swoich wpisów, z 18 sierpnia 2017 roku), w wypowiedziach i tekście zaś – jako młody, pełen pasji filozof-rewolucjonista.

Czytaj dalej

Pepi w kolorze blue

Na Dużej Scenie Teatru im. Juliusza Słowackiego Agnieszka Glińska zrealizowała Z biegiem lat, z biegiem dni [gdzie jest Pepi]. Kanwą dla tego spektaklu jest scenariusz Joanny Olczak-Ronikier powstały do legendarnego siedmiogodzinnego przedstawienia Andrzeja Wajdy z 1978 roku. Był to spektakl-konglomerat wykorzystujący fragmenty utworów m.in. Michała Bałuckiego, Gabrieli Zapolskiej czy Stanisława Przybyszewskiego, który mówił o findesieclowej przeszłości Krakowa i dwóch krakowskich rodzinach żyjących w latach 1874–1914.

"Z biegiem lat, z biegiem dni [gdzie jest Pepi]", reż. Agnieszka Glińska, fot. Franek Przybylski (źródło: materiały prasowe teatru)
„Z biegiem lat, z biegiem dni [gdzie jest Pepi]”, reż. Agnieszka Glińska, fot. Franek Przybylski (źródło: materiały prasowe teatru)

Glińska, adaptując ów tekst, wybrała ze scenariusza Olczak-Ronikier dość chaotycznym gestem wątki, które nie sklejają się w wartką i spójną narrację; dopisała do niego opowieść o swojej prababci Pepi Weiss – Żydówce mieszkającej w Krakowie na przełomie XIX i XX wieku. Jej historię reżyserka odczytuje z zeszytu, jak uczennica, beznamiętnym, reporterskim tonem, pojawiając się na scenie niczym Tadeusz Kantor „nadzorujący” swoich aktorów. Wyszedł z tego spektakl szalenie zdystansowany, rozproszony, ale za to – co jest jego największym atutem – bardzo dobrze rozegrany formalnie i estetycznie.

Czytaj dalej

Cicha noc w oleju Smarzowskiego

Kto w debiucie fabularnym Piotra Domalewskiego chce zobaczyć dobre kino familijne, albo przeżyć historię zaskakującą i dającą wiele do myślenia, niechybnie zawiedzie się. Cicha noc to film dość banalny i upraszczający wiele złożonych kwestii. Zaskakuje jedynie tym, że został nagrodzony Złotymi Lwami na tegorocznym Festiwalu Filmów Fabularnych w Gdyni.

"Cicha noc", reż. Piotr Domalewski, fot. Robert Jaworski (źródło: materiały prasowe dystrybutora)
„Cicha noc”, reż. Piotr Domalewski, fot. Robert Jaworski (źródło: materiały prasowe dystrybutora)

Cichej nocy, niemal jak w tragedii antycznej, akcja filmu rozgrywa się od wschodu do zachodu słońca. To czas potrzebny, by opowiedzieć historię Adama (Dawid Ogrodnik) – trzydziestokilkulatka pracującego za granicą na holenderskich budowach, który przyjeżdża do swojego rodzinnego domu na wigilię Bożego Narodzenia. Przyjeżdża „półoficjalnie”, na jeden dzień – skrywając przed rodziną prawdziwe motywy powrotu – w tajemnicy przed swoją dziewczyną, której postać będzie później punktem zwrotnym akcji filmu.

Czytaj dalej