***

 

Uchodziła za najpiękniejszą w Hollywood,
a kiedy ją miałem na wyciągnięcie ust, stawała się brzydka,
z dołami w czole, niewyleczoną ospą.

Zdrapana krosta była jej znakiem zemsty,
znał ją każdy i nazywał „Panią”.
I kiedy wyłowiono ją z rzygowin myśli, niezdarną, niezdatną do życia,
wiedziałem, że to ona – Gwiazda Południa, gwiazda pokoju, i przedpokoju pamięci.

Dalekowschodnie inspiracje w teatrze Jerzego Grzegorzewskiego. Część II

22 czerwca 1985 roku w Teatrze Studio Jerzy Grzegorzewski zrealizował spektakl Powolne ciemnienie malowideł według powieści Pod wulkanem Malcolma Lowry’ego. W recenzjach zwykle określa się to przedstawienie jako: ogród rozkoszy ziemskich, raj utracony, czyściec [1]. Recenzenci doszukiwali się w inscenizacji również tych miejsc i sposobów, w których Grzegorzewski, wykorzystując swoje „stałe elementy gry”, realizuje powieść Lowry’ego.

il. 1. Powolne ciemnienie malowideł, reż. Jerzy Grzegorzewski, fot. Wojciech Plewiński (źródło: dzięki uprzejmości autora)
il. 1. Powolne ciemnienie malowideł, reż. Jerzy Grzegorzewski, fot. Wojciech Plewiński (źródło: dzięki uprzejmości autora)

Nie ma żadnych powodów, aby kwestionować te interpretacje, które zostały zauważone przez wnikliwych krytyków. Jednak chciałbym poszerzyć trochę ich punkt widzenia i przy pomocy „ogrodu rozkoszy ziemskich” spojrzeć na przestrzeń Powolnego ciemnienia malowideł, jak na obszar, w którym reżyser aranżuje kamienny ogród – zgodnie z zasadami dalekowschodniej sztuki ogrodnictwa. Czytaj dalej

Kim jesteś, Woyzecku?

Piotr Cieplak zaryzykował, wystawiając Woyzecka, nieukończony dramat Georga Büchnera. Ryzyko to jest związane z pewnego rodzaju naiwnością reżysera, jego niezachwianą wiarą, że człowiek nie musi wcale popełniać zła, że to, co ludzkie, w ostatecznym rozrachunku samo się obroni.

George Büchner, „Woyzeck”, reż. Piotr Cieplak, fot. Krzysztof Bieliński, Teatr Narodowy w Warszawie (źródło: materiały prasowe teatru)
George Büchner, „Woyzeck”, reż. Piotr Cieplak, fot. Krzysztof Bieliński, Teatr Narodowy w Warszawie (źródło: materiały prasowe teatru)

Spektakl Cieplaka mówi o tęsknocie za światem, w którym wszystko jest nazwane po imieniu, gdzie dobro jest dobrem, a za popełnione zło czeka złoczyńcę surowa i sprawiedliwa kara. Taka perspektywa widzenia problematyki dramatu została wzięta przez reżysera w nawias baśniowej konwencji. Należy jednak zadać pytanie: czy baśniowe ujęcie dramatu Büchnera nie stało się dla twórców inscenizacji zadaniem zbyt karkołomnym, niemożliwym do wykonania? Czytaj dalej

O człowieku, który wątpi

Baruch Spinoza z Amsterdamu był przekonany, że poznanie Boga rozbudza do Niego miłość i wiedzie do mistycznego z Nim zjednoczenia, a to największe szczęście, jakiego jest w stanie doświadczyć człowiek [1]. Możliwe, że dlatego w wierszu Zbigniewa Herberta Pan Cogito opowiada o kuszeniu Spinozy ten mędrzec, filozof, myśliciel okresu baroku „zapragnął dosięgnąć Boga”.

Ewa Nowicka, „O człowieku, który wątpi”, fot. Bartosz Rosenberg, 2020
Ewa Nowicka, „O człowieku, który wątpi”, fot. Bartosz Rosenberg, 2020

Można by odnieść wrażenie, że Bóg istotnie ukazał się Spinozie, zstępując na strych jego domu, a wysłuchawszy długiej i zapewne logicznie uporządkowanej mowy oraz szeregu doniosłych, transcendentnych pytań sam wreszcie przemówił, sugerując Spinozie zmianę jego dotychczasowych życiowych priorytetów. Jednak to wydarzenie nie daje się ubrać w jedną, oczywistą interpretację. Czytaj dalej

Młode głosy. Wolne głosy

Ostatnio miałem okazję obejrzeć w Narodowym Starym Teatrze w Krakowie dwa spektakle w czasie jednego wydarzenia, które odbywało się pod wspólnym tytułem Niepodległości – wieczór I. Te dwa przedstawienia, czyli Czartoryska. Artefakty Miry Mańki i Słowacki umiera Radka Stępnia, powstały w ramach konkursu „Młodzi w Starym”, zorganizowanego przez NST i Akademię Sztuk Teatralnych w Krakowie. Mam nadzieję, że nie był to ich pierwszy ani ostatni wieczór na profesjonalnej scenie.

„Niepodległości – wieczór I”, „Słowacki umiera”, reż. Radek Stępień, fot. Magda Hueckel, Narodowy Stary Teatr w Krakowie (źródło: materiały prasowe teatru)
„Niepodległości – wieczór I”: „Słowacki umiera”, reż. Radek Stępień, fot. Magda Hueckel, Narodowy Stary Teatr w Krakowie (źródło: materiały prasowe teatru)

W zaprezentowanych tego wieczoru spektaklach poruszyła mnie precyzja i umiejętność, z jakimi ci młodzi twórcy potrafią operować słowem. Zachwyciła mnie też dojrzałość, z jaką każdy z nich stworzył na potrzeby swojego przedstawienia tekst, który bardzo dobrze komunikuje się ze współczesnym widzem. Słuchając kwestii wygłaszanych ze sceny, nie jest się zażenowanym ani nie odnosi się wrażenia, że autorom zależało jedynie na wywołaniu szoku. W ich realizacjach można wyraźnie zauważyć pełne zrozumienie tematów, które podjęli, a także, co rzadkie, pokorę wobec słowa i szacunek do widzów. Czytaj dalej

Nadchodzi chłopiec. Relacja na żywo

W spektaklu Nadchodzi chłopiec Marcina Wierzchowskiego, trup ściele się gęsto. Reżyser, wraz z dramaturgiem Danielem Sołtysińskim, zaprezentował publiczności Narodowego Starego Teatru w Krakowie dwuczęściowy spektakl oparty na niewydanej, jak dotąd, powieści południowokoreańskiej pisarki, Han Kang.

Han Kang, „Nadchodzi chłopiec”, reż. Marcin Wierzchowski, fot. Magda Hueckel, Narodowy Stary Teatr w Krakowie (źródło: materiały prasowe teatru)
Han Kang, „Nadchodzi chłopiec”, reż. Marcin Wierzchowski, fot. Magda Hueckel, Narodowy Stary Teatr w Krakowie (źródło: materiały prasowe teatru)

Obie części spektaklu łączy jeden temat – poszukiwanie ciała zamordowanego chłopca. Aby mieć możliwość odnalezienia Tong-Ho (część pierwsza) i Filipa Lenowicza (część druga) widzowie muszą przejść przez kolejne wtajemniczenia i „pokoje zwierzeń”. Czytaj dalej

Dalekowschodnie inspiracje w teatrze Jerzego Grzegorzewskiego. Część I

Kiedy od 2006 roku zacząłem przedzierać się przez materiały ze spektakli Jerzego Grzegorzewskiego, które gromadzone w archiwach teatralnych wołały do mnie tajemniczym głosem, nie mogłem pozbyć się wrażenia, że głos ten dochodzi z Dalekiego Wschodu.

Przyglądając się pieczołowicie każdej fotografii i każdemu nagraniu spektaklu, słuchając z zamkniętymi oczami rytmu kroków przechodzących przez scenę aktorów i obserwując powolne życie, umieranie i odradzanie się scenografii, narosło we mnie pytanie, które uwierało jak kula tkwiąca w ciele Konsula: kiedy i w jaki sposób Grzegorzewski zaczął inspirować się dalekowschodnią kulturą? Czytaj dalej

Oko śmierci w teatrze Zagłady

Jedna z pierwszych scen Sanatorium pod Klepsydrą Wojciecha Jerzego Hasa ukazana jest z perspektywy dołu grobowego. Józef (Jan Nowicki) przyjeżdża w odwiedziny do ojca, Jakuba (Tadeusz Kondrat), w towarzystwie kiwających się Żydów, w rytm toczącego się pociągu – wśród na wpół martwych postaci, które zdradzają resztki swojej egzystencji, w taki sposób, jakby ich źródła życia biły poza granicą ich ciał.

Kadr z filmu „Sanatorium pod Klepsydrą”, reż. Wojciech Jerzy Has
Kadr z filmu „Sanatorium pod Klepsydrą”, reż. Wojciech Jerzy Has

Poddani są ruchowi pociągu – jego wstrząsy zmuszają ciała do jeszcze jednego, ostatniego drgnienia życia – ruchu, który przecież w rozumieniu biologicznym cechuje istoty żywe. Jest to pociąg wiozący widma, odpady ludzkiej egzystencji, obojętne, zmuzułmanione ciała, wciśnięte w prycze obozowe, zalegające na podłodze zasypanej rzeczami, które zabierano z domów w pośpiechu – rzeczami ważnymi. Czytaj dalej