Mój ty Boże

„Mój ty Boże” – sformułowanie, używane niegdyś przez panią Stanisławę, repatriantkę z serialu Klan (nieodżałowana Kazimiera Utrata), które zwykle wymawiała w tonie dramatycznego przerażenia – jest najlepszym komentarzem spektaklu Bachantki Mai Kleczewskiej.

Bachantki_1
„Bachantki” wg Eurypidesa, reż. Maja Kleczewska, fot. Magda Hueckel (źródło: materiały prasowe Teatru Powszechnego w Warszawie)

Teatr Powszechny w Warszawie trzyma rękę na pulsie. Dba, aby jego widzowie nie pozostawali z dala od bieżących problemów. Troszczy się o nich już od samego progu. W foyer bachantka Ino (Karolina Adamczyk), którą Kleczewska wywiodła z Czarnego Protestu – w czarnym kostiumie i w spodniach z wycięciem eksponującym jej nagi srom – siedzi na stołku z rozstawionymi nogami. Później przechadza się, trzymając w rękach karabin. Przypatruje się mężczyznom, zaczepia ich i bezczelnie wbija wzrok w ich twarze. W zamian oni, często ukradkiem, przyglądają się jej – zwłaszcza temu, co Adamczyk ma między udami.

Czytaj dalej

Reklamy

Metafizyczna „Klątwa” #mikro-eseje

Głównym tematem „Klątwy” jest wina. Stanisław Wyspiański wpisuje temat winy w konkretny obraz. Kadruje go przy użyciu wyrazistych środków: plebanię otacza płotem; linię horyzontu zaciera wałem wznoszących się pól, które ograniczają obszar poznania innej rzeczywistości; zaś przez język gwarowy zawęża grupę odbiorców do której adresowane są słowa tragedii. W centralnym punkcie obrazu umieszcza budynek plebani – z Młodą i Księdzem w środku.

charawysp

Tak obramowana przestrzeń urasta do rangi mitu. Staje się punktem zerowym, z którego bierze swój początek nowa generacja ludzi. W problematyce tragedii można również wyróżnić wątki wpisujące się w konflikt zachodzący na linii: Stary – Nowy Testament, a także zagadnienia związane z grzechem i odkupieniem win.

Czytaj dalej

Sześć tajemnic Jerzego Grzegorzewskiego

Obcowanie z teatrem Jerzego Grzegorzewskiego to obcowanie z tajemnicą. Tajemnicą wynikającą z dystansu jaki dzieli słowo tekstu realizowanego na scenie, z ujrzaną w nim formą i obrazem.

Jerzy Grzegorzewski, 1982 (źródło: Wikipedia, lic. domena publiczna)
Jerzy Grzegorzewski, 1982 (źródło: Wikipedia, lic. domena publiczna)

Każda z form/obrazów/skrótów, używanych w przedstawieniach przez Grzegorzewskiego, miała swoją określoną temperaturę i moc – wypływającą z głębokiego uczucia, intymności i intuicji. W nich było sporo banału, oddania miejsca słowom, które do cna zużyte, mówiły więcej niż niejeden monolog, czy przydługi dialog, np.: „nie można żyć bez miłości”, „życie zmienia” (Powolne ciemnienie malowideł, 1985), czy legendarne „Jutro” (Wesele, 1977). Te sformułowania stawały się odzwierciedleniem nieprzystawalności języka do przeczuć, komunikatami określającymi stan ludzkiej kondycji.

Czytaj dalej

Stanisław Radwan zagra nam to kiedyś

Z obawy przed nudą często podejmuje się ryzyko marnowania czasu przy lekturze tak zwanych wywiadów rzek, które najczęściej mają zapewnić rozgłos osobie przepytującej. Jednakże nie dzieje się tak tym razem. Zagram ci to kiedyś… to zestaw fascynujących opowieści toczonych przez Stanisława Radwana – kompozytora, pianistę i legendę polskiego życia teatralnego – w rozmowie z Jerzym Illgiem.

"Zagram ci to kiedyś... Stanisław Radwan w rozmowie z Jerzym Illgiem" (źródło" materiały prasowe wydawnictwa)
„Zagram ci to kiedyś… Stanisław Radwan w rozmowie z Jerzym Illgiem” (źródło” materiały prasowe wydawnictwa)

Panowie rozmawiają w przyjacielskiej atmosferze, konwersacja jest wysoce inteligencka – na krakowską nutę. Najpierw mówią o rodzicach i rodzinnym Makowie Podhalańskim. Później o studiach w Państwowej Wyższej Szkole Muzycznej w Krakowie oraz o nauce „jeden na jeden” u Krzysztofa Pendereckiego. Radwan opowiada dużo o latach wędrówki po Europie, o stypendium artystycznym we Francji, o eksperymentalnej muzyce uprawianej w towarzystwie Pierre’a Schaeffera, a także o pomyśle filmowej rejestracji sylwetek awangardowych muzyków – z Igorem Strawińskim na czele.

Czytaj dalej

Doktor Faustus – chwila śmierci Adriana Leverkühna #mikro-eseje

Adrian Leverkühn zaprasza gości na swój występ – prezentację dzieła muzycznego pt. Lament Doctoris Fausti. Przybywający do Pfeiffering goście wolno, lecz miarowo – na znak dany przez kompozytora swojemu przyjacielowi Serenusowi Zaitblomowi – wkraczają do wnętrza pokoju, w którym przy owalnym, ciężkim stole jest już obecny Adrian Leverkühn.

Tomasz Mann (źródło: Wikipedia, lic. domena publiczna)
Tomasz Mann (źródło: Wikipedia, lic. domena publiczna)

W absolutnej ciszy i oczekiwaniu kompozytor zaczyna swoją przemowę, która z początku jest traktowana przez słuchaczy jako wstęp do mającego zaraz nastąpić koncertu. Istotnie, Leverkühn zaczyna mówić w monotonny sposób, przypominający muzyczną uwerturę. Jest to jego operowe wystąpienie – lament wyśpiewywany wobec zgromadzonej publiczności.

Czytaj dalej

Mieczysław Wasilewski

Rozpoczynamy serię prezentacji twórców okładek książkowych – tych znanych i mniej znanych – którzy działają i działali w różnych okresach rozwoju życia książki i grafiki wydawniczej XX wieku. Cykl inauguruje Mieczysław Wasilewski.

Czytaj dalej

Scenografia w mroku

We współczesnej krytyce teatralnej mało poświęca się uwagi scenograficznym i kostiumograficznym rozwiązaniom w inscenizacjach teatralnych. Krytyka woli skupiać się na uwypuklaniu aspektów politycznych przedstawienia, rzadko dostrzegając, że scenografia i kostium może mieć takie samo, jak nie większe znaczenie dla interpretacji spektaklu; stanowić może odrębne dzieło, które wpisuje się w intensywny dialog z widzem.

Witold Gombrowicz,
Witold Gombrowicz, „Kosmos”, reż. Krzysztof Garbaczewski, fot. P. Krzakiewicz (źródło: dzięki uprzejmości Narodowego Starego Teatru w Krakowie)

Wychodząc poza prymat reżysera, jako najważniejszego twórcy inscenizacji, scenograf pełni od kilku już dekad o wiele istotniejszą funkcję w konstruowaniu spektaklu – zagląda pod podszewkę rzeczywistości dotykając tajemnic i spraw ostatecznych. Tadeusz Kantor, Józef Szajna, Konrad Swinarski, Jerzy Grzegorzewski – to artyści, którzy łącząc w swojej pracy twórczej funkcję reżysera i scenografa (a także kostiumografa), utworzyli wzór „artysty teatru” – hegemona i demiurga – którego pojawienia się na scenie domagał się Edward Gordon Craig.

Czytaj dalej